poniedziałek, 4 stycznia 2016

ZŁOTE DŁUTO #12

Wybaczcie. Moje ostatnie, grudniowe résumé rozpocznę ciężkim westchnieniem ulgi i utrapienia... uff, wreszcie skończył się paskudny rok, który nie był dla mnie łaskawy, a skądinąd wiem, że i nowy niesie mi trudne wyzwania, więc jedynym moim postanowieniem na 2016 rok jest... nie osiwieć, mimo panujących trendów;)  Tym słabym marketingowo pomrukiem zakończę mój wstęp.

Rozwinięcie, nieco bardziej okazałe, zacznę od odnotowania faktu, że mój niepopularny blog skończył w grudniu rok. Nie podniecam się tym faktem specjalnie, ani nie robię zamaszystych podsumowań, bo w porównaniu z najbardziej poczytnymi blogerkami i blogerami, nie mam się czym specjalnie  pochwalić, poza liczbą obserwatorów, którym wysyłam promienny uśmiech :) Pojawiły się co prawda propozycje współpracy, ale wszystkie konsekwentnie odrzucam, gdyż TU wyżywam się twórczo na miarę swoich możliwości i sił, bez robienia dodatkowych interesów. Przy okazji nie muszę błagać o klikanie w linki ;) Wszelkie tego typu prośby, chociaż ich nie usuwam, uważam za żenujące.
Także lukrowanie rzeczywistości na blogu nie było nigdy moim celem, stąd brak fot w wymuskanym mieszkanku, z idealnie dobranymi i ułożonymi akcesoriami, lampeczkami; brak uroczych kanapek, sałatek i innych łakoci w wysublimowanym towarzystwie kawusi, soczków i leżącego obok vogue'a. Czy nie takie foty zalewają instagrama i blogosferę? Hm.. coś mało w nich blokowisk lub kanapek z ulubioną kiełbasą i pomidorem (a nie uwierzę nigdy, że nie wcinamy takich rano lub wieczorem). Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że , widzę często wyretuszowaną, zazwyczaj mocno wykreowaną, słowem naciąganą rzeczywistość. A porządek i harmonia to niekiedy nasze pobożne życzenie, bo rzeczywistość często skrzypi, gdy przychodzi chociażby grudzień... Tu oddaję głos naszej koleżance, która pokazuje kawałek naszej autentycznej, bardziej skomplikowanej rzeczywistości, mniej eleganckiej niż ta z insta, czy blogosfery... KLIK
Niestety takich "tekstów-kwiatków" było w blogosferze więcej..

A co z trudnymi, prywatnymi bolączkami? Czy aby być bardziej wiarygodnym i autentycznym należy o nich pisać?  Ja tego nie robię i odradzam. Powód jest prosty. Jeśli potrzebujesz konfesjonału  lub kozetki, idź do fachowca, w sieci możesz na takiego nie trafić. Nawet jeśli tworzymy krąg wzajemnej adoracji i zdolni jesteśmy do wyrażania współczucia, zawsze pamiętajmy, że publiczne pisanie o własnych problemach naraża nas niezrozumienie, śmieszność, może być powodem drwin, w najlepszym wypadku plotek w mniejszym gronie. A jeszcze gorzej, gdy w sposób pośredni dotyka to dzieci lub innych współdomowników, którzy mogą sobie nie życzyć, aby domową prywatę wywalać całemu światu, tylko dlatego, że mam niedowartościowane ego lub narcystyczną osobowość. Gdzie jest granica dobrego smaku? Może tam, gdzie zaczyna się prywatność naszych bliskich. O ile dorośli współdomownicy mogą wyrazić świadomą zgodę na udział w naszym internetowym teatrzyku, tak dzieci, szczególnie te najmniejsze, nie wiedzą w czym biorą udział, dlatego zawsze byłam, i nadal jestem, przeciwniczką pokazywania dzieci na portalach społecznościowych.
Wiem, jestem w mniejszości.
Co się działo w grudniu, każdy to wie, kto obchodzi Boże Narodzenie. Znaczna część miesiąca to wyścig z czasem, pisk na zakrętach i rozciąganie doby do granic wytrzymałości naszego zegara biologicznego. Ale ostatni tydzień to już magia.. Każdy ją celebruje po swojemu :)

Podsumowując ostatni miesiąc roku, nie mam przygotowanej zaskakującej mądrości ani żartu prowadzącego. Mam tylko nadzieję, że pozostaniecie ze mną na dłużej..

Pozdrawiam ciule i do następnego :)

29 komentarzy:

  1. Za pierwszą połowę stoję i klaszczę. Z drugą po części się zgadzam. Ale kiedy jeszcze byłam w ciąży, twierdziłam, że nigdzie nie wstawię zdjęcia mojego dziecka. Jednak to zrobiłam, jakby to ująć, byłam zbyt dumna, żeby go chować przed światem ;)Zresztą tylko krowa nie zmienia zdania. Mam kilka zdjęć na Fb, kilka na blogu. Do prawdziwego mamarazzi jeszcze daleka droga. Mnie razi kiedy ktoś wstawia "kompromitujące" zdjęcia... Ale ile ludzi tyle opinii na ten temat. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam u Ciebie zdjęcie Piotrusia z prababcią, było prześliczne i takie symboliczne. Bardzo mi się podobało mimo moich mieszanych uczuć. Dzięki za komentarz :)

      Usuń
  2. Ja również cieszę się,że 2015 rok mamy już za sobą - mam nadzieję,że 2016 będzie o niebo lepszy od poprzedniego :)
    Tobie również tego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy zaczęłam prowadzić bloga i instagrama bardzo zazdroszcziłam ludziom, który codziennie publikują coś pięknego, bo moje otoczenie nie zawsze wyglądało tak pięknie. Ale powoli pracowałam nad tym, żeby moje mieszkanie, ubrania i nawet jdzenie wyglądały lepiej. Może to głupie, ale w taki sposób nauczyłam się zauważać piękno w tym, na co wczeszniej nie zwracałam uwagi i kreaować piękno samą. To daję mi satysfakcję.

    Życzę powodzenia w Nowym Roku. Mam nadzieję, że mimo twoich prognozów, będzie dla Ciebie szczęsliwym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc jak to mówią każdy kij ma dwa końce, czyli nie zawsze próżność i komercja stoją za cukierkowym zdjęciem, tylko czasem potrzeba pielęgnowania piękna, wzbudzania go w sobie i dookoła siebie. Ja to rozumiem.
      zastanawiałam się jednak w moim tekście powyżej, chociaż tego nie napisałam wprost: ile osób wrzuca wysublimowane foty i jednocześnie nie potrafi stosownie się zachować w CH, gdy jest gorączka przedświąteczna, lub wyprzedaże. Ktoś ten dziki bałagan, o którym pisze u siebie Daria, jednak robi. Mam nadzieję, że to incydent, nad którym nikt więcej nie będzie musiał się zastanawiać ;)
      dziękuję za ciekawy komentarz i pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Ja już miałam siwe włosy haha, te prośby o kliknięcia czasem są denerwujące - to fakt. A większości z tych firm tylko o nie chodzi, nie ważna jest jakość posta tylko te kliknięcia, więc też zrezygnowałam z niektórych współprac :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zdaniem, gdy produkt wart jest naszej uwagi lub gdy zostanie ładnie przedstawiony to "kliknięcia" same się posypią, nie trzeba wówczas rozsyłać próśb o 'wsparcie'.
      O kiczu proponowanych produktów nawet nie piszę ;)
      Pamiętam Twoje siwe włosy ;)

      Usuń
  5. Taaak a podsumowaniach blogów to już zapomniałaś? ;-) Dyżurny temat z ostatniego tygodnia.
    Odnośnie zaś tego co pisze Przedmówczyni-mam honorową zasadę i nigdzie w nic nie klikam-owszem, przeczytam post,ustosunkuję się do produktu ale nie będzie klkik, klik ;-).
    Z kolei odnośnie słów Darii-cóż, jak ktoś nie ma pracy, albo ma wybitnie elastyczną, nie ma obowiązków-ok może codziennie coś publikować-tyle, że to dla mnie jest mało wiarygodne.
    Piękne otoczenia...cóż może u nielicznych, większość z nas żyje jak żyje. Dla mnie to też nie jest zbyt wiarygodne-bo za bardzo pasuje "wyreżyserowaniem" i ..sztucznością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podsumowania mnie nie rażą, jeśli ktoś czuje potrzebę usystematyzowania roku, to proszę bardzo..
      Jeśli chodzi o słowa Darii, tam był opis tego co się dzieje w CH przed świętami, jaki bałagan pozostawiają klientki, jak wyrywają sobie ubrania itp. Wynika z tego, że czasem fashionistki z kulturą i porządkiem są na bakier ;)
      dzięki za komentarz.

      Usuń
    2. :-) dlatego ja chodzę tylko do dwóch sklepów a CH omijam..
      A odnośnie tego co się dzieje-wiesz, mam blisko lidla i kilka razy moja połowa poszła z aparatem w dniu "rzucenia" "łiczenów"..Widziałam zdjęcia i myslałam,że takie sceny mogę oglądać tylko w filmach opowiadających o najczarniejszych okresach prl-u.. ;-) Tłok, szarpanie, branie po tyle toreb ile wejdzie do ręki-armagedon..;-)

      Usuń
  6. również nie bawię się w żadne podsumowania, a co do naciągania - takie życie, każdy chce dla siebie czegoś lepszego - no może nie każdy :) niestety media bardzo kreują by być super ładnym fajnym i na czasie ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziwią mnie ci którzy o swoich problemach piszą na blogach - jak coś mnie gryzie to idę się wygadać mężowi, mamie, przyjaciółce, ale nie będę się o tym rozpisywać w sieci.
    Jeśli chodzi o współprace - to we wszystkim ważny jest umiar, można współpracować bez proszenia kogokolwiek o kliknięcia (jak coś kogoś zainteresuje, to sam kliknie - bez proszenia). Drażnią mnie też osoby, które zakładają blogi tylko dla tego typu korzyści.
    Ta "lukrowana rzeczywistość" u niektórych bywa mało wiarygodna, chyba, że ktoś tak faktycznie żyje - to już inna sprawa. Daria poruszyła ważny temat, niestety ludzie w wielu miejscach, nie tylko centrach handlowych kompletnie nie potrafią się zachować.
    Szczęśliwego Nowego Roku!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, UMIAR to chyba moje ulubiono słowo :)
      dziękuję Ci za ten mądry komentarz i też życzę Szczęśliwego Nowego Roku :)

      Usuń
  8. I właśnie dlatego ostatnio brak mnie w sieci, bo lepiej nic nie pisać, niż pisać o zmartwieniach.

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję,
      z tym pisaniem to różnie bywa, jednak o zmartwieniach rodzinnych lepiej nie tutaj..
      wiem, że masz zmartwienie, już zorientowałam się po komentarzach tu i ówdzie o co chodzi, dlatego przytulam, pocieszam Cię w myślach, rozumiem, bo mam taką historię za sobą.
      Ja także życzę Ci Wszystkiego Dobrego na Nowy Rok.

      Usuń
  9. Może po kolei.
    Mój rok też nie należał do zbytnio udanych, a jakbym miała osądzać jaki mnie czeka po jednym dniu tj. Sylwestrze, to bym załamała się zupełnie ;)
    Podsumowania są ważne, u Ciebie tez poniekąd się pojawiają, chociaż nie ma tortu i świeczek. Ja pomijam moje rocznice blogowe celowo, taka moja zasada. Za to cieszę się z każdą blogerką, która to robi :) Gratuluję i cieszę się, ze jestem w gronie Twoich czytelniczek, bo to co pokazujesz to jedno, ale o ten sens wypowiedzi jak dla mnie chodzi.
    Rozumiem blogerki co pokazują czasem odrealnioną rzeczywistość. A może same tak żyją. Cukierkowo lub trochę na pokaz, nie mnie oceniać, szanuję sobie natomiast wszystkie te blogi, na których pokazywane jest dążenie do piękna. Tworzę wokół siebie piękne otoczenie, bo jestem pięknan ( nie chodzi o powierzchowność, tylko to co nami kieruje i co dajemu światu)- to dla mnie wartość. Dostrzegam różnicę w tym jak wiele brudu, zafałszowania jest wokół. Właśnie przykład z mojego Sylwestra. Poznaję piękną dziewczynę, która na pozór jest miła, poukładana, a za kilka godzin pokazuje swoje prawdziwe oblicze, odrażające. Nie chciałabym otaczać się takimi ludźmi, chodzi o klasę, o styl, o jakiś poziom intelektualny i kulturowy, który jest przenoszony na życie codzienne. Dla jednego wstawanie o czwartej rano do pracy za chlebem dla dziecka może być wartością, pomimo trudów i ten ktoś może się usmiechać, pomimo nieprzespanej nocy, bez rozpychania się łokciami w autobusie... a drugi może postrzegać wszystko inaczej, że kara, że gdyby nie dziecko, dzień zaczynać od wulgaryzmów, obdzielając nimi otoczenie... wiesz o czym piszę.
    Blogi może nie są konfesjonałem, ale szanuję, kiedy dzielimy się troskami, szukając poniekąd zrozumienia, bez wywalania "brudów". Nie wszyscy mają dokąd udać się na zwykłą rozmowę. Samotność zatacza coraz szersze kręgi.
    Kiedyś pokazywałam na portalu społecznościowym swojego malucha, nadal będę to robić, ale na krótki czas, żeby ciocia albo wujek"z Ameryki" mogli zobaczyć. Nie ze wszystkimi utrzymujemy przecież stały kontakt. Ale teraz wiem, że trzeba też dbać o ten wizerunek i dlatego większość zdjęć zastrzegłam jako prywatne. To takie narcystyczne przekonanie matki siedzi we mnie, że chcę całemu światu pokazać "zobacz jaki mój syn jest piękny".Tylko wszystko z głową.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, życzę Ci aby ten nowy rok był dla Ciebie dużo lepszy od poprzedniego. Wszystkiego Dobrego :)

      Usuń
  10. dziękuję za komentarz u mnie :-) Zapraszam ponownie, bo właśnie rozdaję ze sklepem znu.com ubrania :-) Zachęcam do zostawienia komentarza i wzięcia udziału w losowaniu :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam ponownie i.. brak konta na FC i insta dyskwalifikuje mnie ;)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Ja również czekam na lepszy rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po burzy przychodzi słońce, więc po gorszym powinien być lepszy :) tego się trzymajmy ;)

      Usuń
  12. Z tą naciąganą rzeczywistością zgadzam się w 100% . Sama wiem po swoich znajomych jak oni potrafią na wszelkich serwisach społecznościowych ją naciągać - śmiechu warte! Co do żebrania klików - mi się już znudziło czytanie takich komentarzy.. Sama mam mnóstwo współprac, ale nie wyobrażam sobie łazić i komentować blogi "daj lajka plis plis, kliknij" matko!
    Zyczę Ci szczęśliwego nowego roku, aby był lepszy niż poprzedni;*
    Sandicious

    OdpowiedzUsuń
  13. nie będę się rozpisywać bo dokładnie myślę tak jak Ty, nic dodać nic ująć ... tylko czasem jest mi przykro, że ludzie nie widzą tego co jest dobre, szczere, mądre tylko lecą "na lep", dużo jest w tej blogosferze "nadmuchanych baloników", a w środku pustka ;(

    http://lamodalena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Dałaś radę w tym roku! Więc następny to będzie już z górki :)
    Przede mną ultra ciężki rok ze zmianami o 360 stopni, ale 2015 był również taki, więc od samego początku nastawiłam się na niego jako na pozytywne wyzwanie (może nawet na zmiany na które czekam (a nie te które po prostu się pojawiły)) a nie na ciężkie trudności do pokonania.
    Wszystkiego dobrego i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  15. uważam podobnie jak Ty i nie lubię pisać o słabostkach, szczególnie gdy są błahe :)
    Pozdrawiam ogromnie!! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Gratuluję roku w blogerskim świecie;))) Nie często się na blogu uzewnętrzniam, ale czasami ma to cel...Pozdrawiam mocno:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się bardzo z powyższym tekstem. Wielokrotnie widywałam podrasowane zdjęcia, pełne wspaniałych ubrań, cudownej figury i gamy uśmiechów. Tyle, że często rzeczywistość stojąca za takim zdjęciem wygląda zupełnie inaczej. Całkiem niedawno założyłam instagram, którego raczej rzadko aktualizuję, jednak niektórzy moi znajomi nie potrafią już bez niego żyć. Uzależnili się od mediów społecznościowych i każdą wolną chwilę spędzają na telefonie, co mi osobiście bardzo przeszkadza, zwłaszcza gdy jestem obok.
    Kolejna sprawa - prośby o klikanie w linki. Rozumiem, że ktoś robi biznes na współpracach, to jest ok. Jeśli założył bloga w takim celu to jego sprawa. Zwykle nie przywiązuję do tego wielkiej wagi, szkoda mi tylko, że 3/4 komentarza pod postem zajmuje własnie taka prośba (z linkami najczęściej), a merytoryczna wypowiedź związana z tematem ogranicza się do słowa ,,fajnie" i ,,pięknie".
    A z wspomnieniami Darii zgadzają się z moimi - również dorabiam sobie w sklepie sieciówkowym i okres przedświąteczny zawsze jest ciężki, zwłaszcza, gdy akurat wchodzą pierwsze wyprzedaże. A po świętach to dopiero się zaczyna!
    A na koniec życzę Ci, żeby ten nowy rok nie był aż taki ciężki jak poprzedni. Na siwiznę jeszcze przyjdzie czas ;)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie ważny.