wtorek, 5 maja 2015

ZŁOTE DŁUTO #4

Kwiecień plecień za nami. To czwarty miesiąc roku i czwarty miesiąc mojej przygody w blogosferze. Jeszcze niecałe dwa miesiące i pierwsze półrocze będzie za nami. Czujecie ten upływ czasu? Ja bardzo. Czuję także, że odkąd prowadzę bloga, więcej czasu spędzam przed laptopem i to mnie zaczyna martwić. Bo piękny i kolorowy świat za oknem nie poczeka, a i doba nie podaruje w prezencie więcej godzin, więc cena wirtualnej aktywności zaczyna mi dawać do myślenia. Przy okazji zastanawiam się, czy Ci, którzy wrzucają posty co 2-3 dni odchodzą w ogóle od komputera? Nie oszukujmy się, posty w pięć minut nie powstają, szczególnie te z bogatą treścią i pięknymi fotami. Zastanawiałam się już nie raz, czy blogosfera uzależnia, czy może nas zafascynować do tego stopnia, że większość naszego wolnego czasu rezerwujemy właśnie dla niej. Czy zasypiacie czasem rozmyślając o kolejnej stylizacji, którą chcecie pokazać? Czy budząc się projektujecie w myślach nową treść posta? A ile czasu spędzamy przed lustrem, zanim cały strój uznamy za gotowy do zdjęć? Nie raz czytałam o rozterkach blogerek, co z czym połączyć, jak ulepszyć, by efekt był zadowalający. Do czego to prowadzi? Wiele z nas do satysfakcji, ale czy tylko?
Przeczytałam w kwietniu bardzo wartościowy wpis jednej z blogerek, która otwarcie pisze o destruktywnym wpływie prowadzenia bloga modowego. Zacytuję Wam tylko początek:
"Odkąd zaczęłam prowadzić bloga zauważyłam, że to niewinne hobby ma bardzo destrukcyjny wpływ na jakość mojej garderoby. Zaskakujące prawda? Wydawało by się przecież, że morze inspiracji płynące z innych blogów, świadomość trendów, czy też częste zakupy powinny składać się na budowanie garderoby wręcz idealnej. 
Niestety, chęć ciągłego zaskakiwania i pokazywania czegoś nowego doprowadziło do całkowitego zagracenia mojej szafy. Tony ubrań kupowanych dla potrzeb sesji (bez innego funkcjonalnego zastosowania) wylewały się z  szafy przy każdej próbie jej otworzenia. Dla mnie to wciąż było mało. Nowy post, nowe ubranie i tak nakręcał się zakupoholizm. Paradoksalnie im więcej miałam ubrań, tym częściej stwierdzałam, że nie mam się w co ubrać."
 Bogatą w treść i przemyślenia dalszą część możecie doczytać na woolenstyle.blogspot.com, by odpowiedzieć sobie na pytanie, czy też już tak macie. Bo ja na razie mam pokusy, ale takie wpisy ku przestrodze, skutecznie hamują niezdrowe zapędy.
Autorce bloga woolenstyle.blogspot.com gratuluję konstruktywnej refleksji i nagradzam moim wirtualnym ZŁOTYM DŁUTEM. O co chodzi - wyjaśniam tutaj.

Obserwuję kilka blogerek, które mimo częstego publikowania postów, zawsze mają na sobie coś innego i nigdy nie widzę ponownie tych samych części garderoby. Dla mnie jako odbiorcy ten niekończący się  kalejdoskop jest bardzo ciekawy i inspirujący, ale często sobie myślę, że mam do czynienia albo ze wspomnianym wcześniej zakupoholizmem i zaczynam patrzeć na to ze współczuciem, albo, z opisywanym tu i ówdzie, procederem kupowania, by sfotografować i oddać. Wówczas myślę o tym z politowaniem. W obu przypadkach współczuję szczerze, jeśli ciuchy stają się najważniejszym bożkiem , któremu oddajemy największą cześć.

Z drugie strony, dowiedziałam się także, że jesteśmy naprawdę ubogim społeczeństwem, bida aż piszczy, nie ma w czym chodzić, o ciuchy trza się bić. Ja o tym nie wiedziałam, ale oświeciła mnie inna nasza koleżanka z blogosfery, opisując SWAP, organizowany przez warszawski lumpeks 'Nic podobnego': - TUTAJ TUTAJ. Blogerka opisuje sceny dantejskie: siniaki, wyrywanie sobie ubrań, deptanie po sobie, wykręcanie palców... Szok. Niedowierzanie. Ja mam cichą  nadzieję, że ona jednak żartowała.

Ciekawy był kwiecień, a jego najważniejsze wydarzenie modowe to oczywiście Fashion Week Poland - XII edycja. Echa tego wydarzenia można śledzić i w blogosferze. Jedni są bardzo na tak, a inni to wydarzenie nazywają gniotem. Każdy niech sam wyrabia sobie zdanie na podstawie relacji obecnych oraz poziomie prezentowanych kolekcji. Ja zachwycam się kolekcją Bereniki Czarnoty, której znakiem rozpoznawczym są swetry, szale, skarpety, rękawiczki a ich wspólnym mianownikiem jest gruby splot. Oceńcie sami:




 źródło: www.dzienniklodzki.p (kolaże własne)

Kwiecień plecień poprzeplatał nie tylko ciekawe tematy, ale i różne mocje.
Dla jednych to miesiąc udany, radosny, pełen pozytywnych wrażeń i euforii, a dla innych czas trudnych decyzji, nieoczekiwanych zmartwień lub życiowych porażek. Na szczęście w blogosferze jest miejsce dla każdego, nie tylko dla tych piszczących z radości i ociekających szczęściem, ale i dla tych zbolałych na duszy, przygnębionych, przywalonych resztkami niespełnionych marzeń lub gradem niepowodzeń. Wszystkim nie w sosie chciałabym napisać, że gorsze dni też mają swoją wartość, bo uczą pokory wobec ludzkiej bezsilności i własnych słabości, wpisanych w nasze człowieczeństwo. A wszystkim herosom dumnym i hardym gratuluję dobrej passy - zarażajcie innych pozytywną energią:)

Na koniec, dziękuję wszystkim moim czytelnikom za obecność o pozostawiane komentarze. Witam z radością nowych obserwatorów, których w kwietniu przybyło 8. Dziękuję za zaufanie :)
 Życzę wszystkim udanego maja :) I dajcie znać jak Wy zapamiętaliście miniony miesiąc ?

29 komentarzy:

  1. Dobrze, że mój modowy blog nie przewiduje umieszczania stylizacji. Nie nadaję się do tego, bo jeśli coś jest modne, to na pewno tego nie kupuję. Nie uśmiecha mi się paradowanie w czymś, co nosi absolutnie każdy. Dochodzę do wniosku, że magazyny modowe traktuje jako przewodniki "czego NIE kupować". W tym sezonie jest to przede wszystkim zamsz i boho. Szafiarki już się rzuciły z pazurami, a one podobno mają być oryginalne. No nie wiem. Nie rozumiem tego. Jeśli prowadzenie bloga ma prowadzić do zakupoholizmu i obsesji, to chyba lepiej zrezygnować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem ci, że już to słyszałam od niejednej osoby, że jak w gazetach napiszą coś w stylu: "kupuj paski, zamsz lub gladiatorki" to wiadomo czego nie kupować, żeby nie znaleźć się nagle w tłumie klonów :) Coś w tym jest, chociaż z drugiej strony każdy modę interpretuje po swojemu, trendy również, więc jest nadzieja, że nasza kreatywność wyróżni nas jednak z tłumu :) wszystko zależy od nas :)
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. No niestety blogosfera mega pochłania, ale cóż... czasem, gdy nie ugotujemy obiadu, nic się nie stanie ;) hehe
    Najważniejsze, abyś pisała z pasją, reszta jakoś sama się ułoży, a i stali czytelnicy się pojawią :)
    Ja nigdy nie sądziłam, że będąc blogerką, będę także pogodynką, czekająca na dobrą pogodę, by zorbić zdjęcia :P hehe

    Kochana, czy mogłabym Cię prosić o kliknięcie w linki w poście oraz baner Sheinside?
    z góry bardzo dziękuję i jeśli będę mogła odwdzięczyć się tym samym, to pisz :)
    Pozdrawionka :)Daria

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam taki moment, na szczęście bardzo krótki, gdy kupując jakąś rzecz myślałam pod kątem blogosfery. Teraz robię zdjęcia tylko tych zestawów, które realnie noszę na co dzień. Żadnych udziwnionych przebieranek.
    Co do komentarza powyżej? Szczerze mówiąc, to że na blogach roi się od zamszu i boho *czy wcześniej od innych trendów, nie znaczy, że tak noszą się wszyscy. Ulice nie są pełne ludzi czytających modowe nowinki, więc taki styl na co dzień jednak bardzo się wyróżnia.
    A czy blogowanie pochłania dużo czasu?
    Pewnie! Ale jak każda pasja, jak każde hobby. I nie widzę w tym nic złego, dobrze mieć jakąś swoją odskocznię od codzienności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, prowadzenie bloga jest odskocznią i relaksem, jest ciekawą pasją i hobby. wszystko dla ludzi:) jednak dziś w moim poście zwracam uwagę też na ten destruktywny wpływ prowadzenia bloga, przywołując autentyczne doświadczenie naszej koleżanki. A komentarze pod jej postem dowodzą, że coś jest na rzeczy.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  4. To co tutaj poruszasz to jest temat rzeka. Początkowo wydawało mi się, że należy dodawać posta dwa razy na tydzień. Później raz na tydzień, teraz już dodaję posty raz na 2+ tygodnia ;). Dlaczego? Bo życie zweryfikowało te plany. Już po miesiącu się pokapowałam, że coś tu nie gra, że jeśli chcesz przygotować coś prawdziwego, na miarę przyzwoitym poziomie, to się nie da na łapu capu, a nie mam aż tyle czasu, żeby poświęcać go blogowi. Blog ubraniowy ma działać w tą stronę: "noszę coś co mi się podoba, chcę się tym z Wami podzielić", a nie "włożę na siebie wszystko, tylko zwróćcie na mnie uwagę, a najlepiej to zzieleniejcie z zazdrości" :}. Słabe. Zrobienie posta zabiera kupę czasu: zdjęcia, selekcja fot, napisanie posta, i tak jak mówisz czasami 'móżdżenie' na artykułem dopada niespodziewanie, kiedy stoisz w korku po powrocie z pracy itp. W kwietniu - 2 posty bo tyle dałam radę. Berenika też mnie zachwyciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "włożę na siebie wszystko, tylko zwróćcie na mnie uwagę, a najlepiej to zzieleniejcie z zazdrości" - super to ujęłaś, właśnie chodziło mi o zwrócenie uwagi na ten motyw i gonitwę za ciuchami :)

      Usuń
  5. Zgadzam się, blogosfera bardzo uzaleznia i pochłania dużo czasu, ale mi się wydaje, że warto coś robić, niż siedzieć za przeproszeniem ''na dupie'' i się obijać czy nawet mówić, że życie nie ma sensu i nie mieć żadnych pasji ;xx

    Zapraszam na bloga z artystycznymi i profesjonalnymi sesjami zdjęciowymi ;)
    W piątek nowa sesja zdjęciowa! :)
    http://moooneykills.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. oczywiście, że trzeba mieć pasję i hobby i nikt tego nie kwestionuje, ale przytoczony przeze mnie cytat demaskuje pewien problem, któremu na imię zakupoholizm i obsesja na punkcie ubrań. I o tym jest ten post :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację, że blogowanie pożera sporo czasu, niestety- szczególnie jak mi zeżarło posta ;( Kiedyś, na początkach blogowania, miałam problem z kupowaniem, ale teraz potrafię dobrac tak rzeczy, żeby je faktycznie wykorzystać, poza tym nie tworzę fikcji, jak wiele blogerek modowych. Wole fotki zwykłych ciuchów, które nosze, zamiast tworzyć wizerunek- nie mam pojęcia czego- na którym wzorują się szczególnie młode dziewczyny i kupują potem produkty firmy x czy y. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Oh i widzę na kilku zdjęciach moje modelki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fakt, da się zauważyć, że są takie blogi, gdzie żadna rzecz nie pojawia się dwa razy. Każdy ma inne założenie, albo chce pokazywać wszystkie "trendy" i zagracać szafę albo pokazuje to w czym faktycznie chodzi, dobrze się czuje i chce pokazać swój styl. U mnie było odwrotnie, gdy tylko obserwowałam blogi, kupowałam ponad miarę, teraz gdy mam swojego bloga zwracam bardziej uwagę na to co wkładam do koszyka (fakt, kupuję i tak dużo - ale taka już moja natura i nie ma to z blogiem nic wspólnego). Zajęcie czasochłonne, szczęśliwie akurat teraz mam dużo wolnego czasu i wolę go spędzić na pisaniu, czytaniu i komentowaniu niż gapieniu się w telewizor. Jeszcze wspomnę o trendach, akurat cieszę się, że w tym sezonie boho itd są ta topie, bo przynajmniej mam duży wybór, do tej pory wszystkie przykładowo rzeczy z frędzlami (które uwielbiam) kupowałam w SH jak się akurat trafiło - a nie trafia się zawsze. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś byłam w orsay, mają świetną bluzkę z frędzlami w stylu boho, nie kupiłam bo nie moje kolory, biało-czarna z przewagą czarnego, ale naprawdę długo się nad nią zastanawiałam :)

      Usuń
  10. Ja na szczęście nie popadłam w skrajność i nie kupuję co rusz nowej rzeczy byle tylko pokazać ją na blogu, za to podziwiam osoby, które potrafią mieć w szafie kilka rzeczy i stworzyć z nich na prawdę wiele genialnych zestawów, nie przeszkadza mi, gdy ktoś często pokazuje tę samą torebkę czy buty, w końcu po to coś kupujemy aby w tym chodzić, a my kobiety mamy to do siebie że jak już kupimy coś nowego to lubimy tą rzecz 'męczyć' zauważyłam to po sobie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać, blog oraz fanpage to niesamowici pożeracze czasu, też myślę podobnie jak Ty, że dla świata wirtualnego poświęcamy ten prawdziwy...ale z drugiej strony, ja to kocham, ciężko by mi było zostawić teraz coś, w co włożyłam tyle serca i pracy.
      Faktycznie jest to prawdą, że jeden wartościowy post nie powstaje błyskawicznie.
      Pozdrawiam :*

      Usuń
  11. Jestem zdania, że blogosfera jak najbardziej może uzależniać. Dodawanie częstych postów pochłania mnóstwo czasu, do tego dochodzą tak jak wspomniałaś przygotowania do zdjęć, a w późniejszym etapie ciągłe zaglądanie na bloga czy przypadkiem coś się nie pojawiło (nowy obserwator, nowy komentarz...). Ciągłe siedzenie przed komputerem. Tym bardziej ciężko znaleźć czas tylko dla siebie w momencie kiedy normalni ludzie bloga prowadzą tylko hobbystycznie, bo przecież na co dzień pracują. Ja na szczęście nie wpadłam jeszcze w trans kupowania rzeczy żeby tylko zrobić wrażenie na czytelniku swoją nową zdobyczą. Ale kto wie co by było gdyby na moim koncie były miliony? ;)
    Uwielbiam czytać Twoje posty. Pochłaniam je jednym tchem!

    OdpowiedzUsuń
  12. ja na szczęście nie zatracam się w internecie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Blogosfera niesamowicie uzależnia. ;] Czasami przychodzi mi do głowy pomysł na nowy post np. w sklepie, ale muszę go gdzieś zapisać, ponieważ wiem, że zapomnę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Blogosfera rzeczywiście uzależnia. Publikuję posty zwykle co 1-2 dni, ale to wcale się nie przekłada na mocno ograniczony czas prywatny. Trzeba być dobrze zorganizowanym. Prowadzę specjalny notatnik, w którym mam harmonogram postów, zapisuję też wszystkie kupione ciuchy czy kosmetyki, żebym wiedziała jaki materiał mam na posty. A sesje? Często powstają spontanicznie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pewnie prowadzenie bloga pochłania w dużej mierze czas wielu blogerek i trudno się dziwić. Dla mnie blog to jedynie odskocznia i piszę tylko wtedy jak mam na to ochotę i czas (te dwa czynniki muszą współistnieć aby powstał mój post, a z czasem to niestety kiepsko:(). Z czasem blog wdziera się w wiele sfer życia (np. spacer w fajnym miejscu to przecież okazja do zrobienia fajnych fot, czym zwykle nie jest zachwycony współtowarzysz spaceru - czytaj mąż:)). Miałam moment gdy mnie to zmęczyło, bo poza blogowaniem jest jeszcze sporo fajnych rzeczy do zrobienia. Teraz wychodząc na spacer nie zabieram zwykle aparatu bo chcę te chwile w pełni poświęcić sobie i rodzinie czy przyjaciołom. Co do ciuchów to przeszłam też ten etap myślenia o ciuchu jak o fajnym pomyśle na kolejny post - ale to było chwilowe i szybko minęło. We wszystkim trzeba mieć umiar i zachować zdrowy rozsądek a będzie przyjemnie:)
    P.S. gratuluję Ci fajnego bloga - widać, że poświęcasz na niego dużo czasu bo posty są naprawdę ciekawe i bogate.

    OdpowiedzUsuń
  16. Blogosfera niestety bardzo pochłania czas, zwłaszcza gdy chcemy napisać wartościowy, ciekawy post, lub gdy nawet czytamy blogi innych. Ja staram się poświęcać na to na pewno nie cały dzień. Właściwie to spędzam tutaj czas wieczorem, gdy już wrócę z dworu, czy ogarnę lekcje i jest to w godzinach 22-23. Aczkolwiek potrafię cały dzień myśleć o nowym poście, czy jakby tu zmienić wygląd. To jest na prawdę mega męczące. Co do zakupoholizmu również współczuję takowym osobom. :)

    Zapraszam do siebie, a jeśli Ci się spodoba, to zachęcam do zaobserwowania, by być na bieżąco ♥
    just-aulia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. O tak.. bycie blogerem jest bardzo czasochłonne. Dziwi mnie podejście ludzkości że to przecież 5minut ciuszki nałożyć.. ehh..

    Najpiękniejszy komentarz jaki pojawić się mógł. Rumienię się cała! dziękuję baaardzo! :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Blogosfera uzależnia, trzeba jednak zachować zdrowy rozsądek, być tu ale z umiarem. Ja pojawiam się i znikam, jestem jak mam czas i...ochotę...
    Z zakupami też trzeba zachować umiar...pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  19. Blogosfera uzależnia, trzeba jednak zachować zdrowy rozsądek, być tu ale z umiarem. Ja pojawiam się i znikam, jestem jak mam czas i...ochotę...
    Z zakupami też trzeba zachować umiar...pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak, blogowanie uzależnia, jeśli chodzi nie o ubrania ale o kosmetyki jest tak samo! :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo ciekawy post kochana! Dziekuję ci za niego, bo zwraca uwagę na to, co nam wszystkim poniekąd grozi! Kazda tu pisze, ze trzeba z umiarem itd..a myślę, ze nikt nie ma ppo prostu odwagi powiedziec głosno, ze ich szafy tez już pękają w szwach jak sie mylę to przepraszam najmocniej :) Moja szafa pęka, bo od zawsze kochałam ciuchy i tworzyłam mnóstwo kombinacji a teraz mogę dać im upust blogując :) Kazdy ma swoj rozum i należałoby z niego korzystac :P świetny post, naprawdę :) i bardzo podoba mi sięTwoj blog, chociaz dopiero tu trafiłam, to czuję, ze nie opuszczę go tak szybko !!!

    Pozdrawiam, blogerka pewnie tez uzalezniona juz :P

    http://missmoonlight-pl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Miało być dziękuję Ci - wybacz za mała literówkę

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie ważny.