poniedziałek, 9 marca 2015

ZŁOTE DŁUTO #2

Dziś spóźnione podsumowanie lutego i kolejne Złote Dłuto ;)
Mając ponad trzydzieści wiosen jestem jednocześnie żółtodziobem, raczkującym w przestrzeni zwanej blogosferą. Mimo to bycie żółtodziobem ma swoje plusy: wchodzę w ten nowy świat nieuprzedzona, niezniechęcona, ale  pełna entuzjazmu i wiary w drugiego człowieka. Poznaję każdego powoli, przyglądając się stylizacjom, blogowym szatom graficznym, czytając liczne wpisy oraz komentarze pełne urokliwych słów i zachwytów. Niekiedy, tu i ówdzie, blogerki poróżni inny sposób patrzenia na modę oraz sposób komentowania, ale to incydentalne reakcje, wynikające z różnorodności naszych charakterów,  gustów, oczekiwań, a także nagromadzonych emocji oraz nastrojów. Lubimy dyskutować, wyrażać opinię, ale wkurza nas, gdy ktoś na siłę próbuje narzucić nam własne podejście do tematu, bez empatycznego zrozumienia naszych racji.
Myślę, że złotego środka nie znajdziemy, ale warto odwiedzając różne blogi zauważyć, że za każdym wpisem, mniej lub bardziej ciekawym, za szarą lub kolorową fotografią, czasem wykonaną artystycznie, a czasem najtańszym aparatem na tle domowego chaosu - zawsze stoi CZŁOWIEK - wrażliwy, pokonujący swoje lęki, frustracje, obawy, nie zawsze pewny siebie i swoich oczekiwań, czasem psioczący pod nosem na wszystko dookoła, skłócony z najbliższymi, cierpiący na brak miłości i akceptacji, zniechęcony pogodą i brakiem słońca, zmęczony codziennością, rozdrażniony propagandą sukcesu u wszystkich i wszędzie. Tak, właśnie taki jest człowiek, a szczególnie KOBIETA, tylko różnica polega na tym, że jedna o swoich emocjach pisze wprost, a inna ukryje wewnętrzne zgryzoty pod szczelnie upudrowaną MASKĄ.

W lutym zdecydowana większość blogów, które odwiedziłam tematycznie krążyła wokół niesprzyjającej aury i męczącej pogody. Pierwszym słowem-kluczem lutego była niewątpliwie WIOSNA, a dokładnie jej pragnienie:) W pewnym momencie, otwierając kolejne blogi z uśmiechem robiłam zakłady sama ze sobą, czy będzie wzmianka o pogodzie czy tez nie. Zazwyczaj przekonanie było słuszne. O czym to świadczy? Wpływ pogody na nasze zdrowie i samopoczucie jest znacznie większy niż podejrzewamy. W szare, pochmurne dni  coraz częściej uskarżamy się na kiepski nastrój, wynikający ze złej pogody, niskiego ciśnienia albo braku słońca. Ale wiele z Was znalazło antidotum: kolorowa stylizacja - lekarstwem na szare dni:)
Kolor to narzędzie, które podświadomie wykorzystujemy na poprawę samopoczucia. I słusznie, bo i naukowcy, i artyści, i dekoratorzy wnętrz, już dawno odkryli, że kolor istotnie wpływa na nasz nastrój, uczucia i emocje. Lecznicze właściwości kolorów znali już starożytni Egipcjanie, a także Hindusi i Chińczycy, a obecnie jest to jedna z tańszych i mniej inwazyjnych metod poprawy psychicznej kondycji człowieka :) w tej materii prym wiedzie żółty, pomarańczowy, różowy, a także zieleń. 
Przeciwwagą dla kolorowych stylizacji stały się coraz bardziej uwielbiane szarości, a także wschodzący trend zwany MINIMALIZMEM.



Kolejnym słowem-kluczem oraz czynnikiem determinującym nasze lutowe stylizacyjne posty były WALENTYNKI :) W lutym przeżywamy prawdziwą eskalację miłości pod znakiem czerwonych serduszek, która w połowie miesiąca sięga zenitu :) Ja to rozumiem, ale nie gustuję w tematyce 'amerykańskich' świąt, dlatego postanowiłam z okazji 14 lutego na pamiątkę św. Cyryla i Metodego, patronów słowińskich, przygotować post pt. modna slawistyka. Słowiańskie tematy na moim blogu zdominowały pierwszą połowę lutego. A w drugiej pokazałam dwie stylizacje:


Obiecuję, że w marcu będzie więcej ;)

W minionym, najkrótszym miesiącu roku, udało mi się zdobyć serce kolejnych 17 obserwatorów. Wszystkim kłaniam się nisko i dziękuję za zaufanie. Postaram się nie zawieść! :)

W lutym był złoty OSKAR , więc czas na ZŁOTE DŁUTO :) idea mojego wyróżnienia została opisana 2 lutego (tutaj). Długo zastanawiałam się kogo obarczyć moim wirtualnym złotym dłutem ;), bo kandydatek było kilka, ale żeby nie przedłużać, ogłaszam wszem i wobec, że totalnym zaskoczeniem, do dziś nie do końca rozszyfrowanym, jest sweter założony do góry nogami :D (12 luty br.) do dziś analizuję jak to możliwe ;)
Droga Lilly Marlenne gratuluję i podziwiam :)

Tym miłym akcentem kończę moje wspomnienia z lutego. Pozdrawiam i życzę pogody ducha :)

Ps. A Wy jak zapamiętałyście najkrótszy miesiąc w roku - luty?

27 komentarzy:

  1. Uułaa, tekst fajny, ciekawy, wielowątkowy, aż chciałoby się podjąć każdy temat, ale nie starczy mi czasu ku temu:). Ano bo i sytuacja bardzo podobna, człowiek lat 30+, skądinąd nigdy nie związany z modą zakłada bloga. Czy każdy blog modowy jest do końca modowy? Nie wiem, odkrywam. Na Bohemian Street z modą jest jak z piwem w knajpie. W ostatecznym rozrachunku nie idziemy do knajpy na piwo, tylko spotkać się z przyjaciółmi, porozmawiać o tym i o tamtym, a piwo najczęściej nieodzownie temu towarzyszy, choć pojawia się i kawa i herbata i przekąski. Ot taka trochę "chora metafora" ;).

    Walentynki, hmm... w sumie nie mam nic przeciwko. W naszym kraju marketingowy wypełniacz dziury handlowej między Bożym Narodzeniem a Dniem Kobiet, aczkolwiek miły więc jak jest, można skorzystać, a jakby nie było, też by źle nie było.

    Luty minął szybko i pracowicie, tylko 2 posty, ale "co zrobisz, nic nie zrobisz".

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi się podoba ta "chora metafora", powiem więcej, ona jest bardzo "zdrowa" ;)
      Dzięki za komentarz i witam wśród obserwatorów, to da mnie bardzo miła niespodzianka :)

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi sie to podsumowanie - tak trafnie oddaje to co dzieje sie, mysle ze nie tylko w blogosferze, ale wsród kobiet ogólnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli studiowałaś psychologię, to wiesz najlepiej jak to jest między nami kobietami ;)

      Usuń
  3. świetny wpis:) bardzo się zgadzam z kwestią aury panującej na blogach, wątek walentynek i wiosnyprzewija się praktycznie wszędzie:) sama nawet w pewnym momencie zostałam tym przytłoczona, trzymam się jednakswojego minimalizmu (cieszę się, ze jest coraz bardziejdoceniany). Co do swetra Lilly Marlenne to sama byłam zaskoczona:D

    MinimalStyle Magazine
    MesmerizeFashion

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. minimalizm w Twoim wykonaniu bardzo mi się podoba. Ten trend jest juz nie tylko doceniany, ale zaczyna byc wręcz uwielbiany:)

      Usuń
  4. Trafiłaś w sedno, chyba 99% postów zaczyna się od opisu pogody. Dla mnie ok, co kto lubi, nie każdy lubi walić długie elaboraty - aczkolwiek ja zawsze chętniej wracam do blogów gdzie można coś ciekawego przeczytać. Bo pogodę za oknem mamy raczej wszyscy taką samą ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetnie to ujęłaś ;) witam w moich skromnych progach, cieszę się, że mnie obserwujesz :)

      Usuń
  5. jak zapamietalam luty - najpierw dwa tygodnie urlopu potem 1,5tyg choroby czyi luty - miesiac bez pracy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no gdyby nie ta choroba, to można by rzecz, że masz za sobą wczasy, ale skoro się pojawiła, to przedsmak życia na emeryturze :)

      Usuń
  6. Great post! Such lovely pictures!!!!
    Thanks for sharing))

    http://fairyland111.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. ja pamiętam luty doskonale w lutym wyprowadziłam się z mojego rodzinnego domu, chyba zapamiętam ten miesiąc tego roku do końca życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, to prawdziwa rewolucja, takie wydarzenia faktycznie pozostają w nas na zawsze.

      Usuń
  8. luty dla mnie przemknął tak szybko, że nawet nie zauwazyłam kiedy rozpoczął się marzec;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Luty był dla mnie trochę depresyjny. Tęsknię już za latem

    http://www.simplethingsbyjok.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, nie dobrze, w takim razie, niech luty idzie w zapomnienie, a marzec niech dostarcza nam pozytywnych emocji i radości :)

      Usuń
  10. Fajny post !
    http://www.khatstyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj jak dobrze się Ciebie czyta, zazdroszczę :) Ja najczęściej (gdy już zmuszę się do napisania czegokolwiek) kończę na temacie... pogody ;) Podbijam statystyki, jeśli chodzi o wiosnę i jej oczekiwanie na blogach :P
    Ostatnie miesiące zlewają mi się w jedno. Całe życie kręci się wokół oczekiwania na bobasa i myśleniu jak to będzie. Mam wreszcie trochę czasu, żeby pozałatwiać zaległe sprawy i zrobić generalne porządki. Tylko jakoś tak często łapię doła, że mam tyle wolnego czasu, a tak go trwonię na głupoty :( W pierwszej kolejności przydałby się odwyk od Internetu ;) Pozdrawiam (i dziękuję, że mnie odwiedzasz :)) ps. A Mar to faktycznie zaszalała! :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawy post, wiele tematow podjęłas w nim :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo podoba mi się ten pomysł na podsumowania, a dodatkowo fajnie to wszystko ubierasz w słowa:) Czekam na kolejne wpisy...pozdr

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie ważny.